Trochę już za późno w tym roku na stworzenie takiego kalendarza, ale to moja tegoroczna świąteczna chluba, więc muszę się nią pochwalić.
Wymyśliłam sobie, że w tym roku Dżuls będzie się cieszył świętami od początku grudnia. Rzadko dostaje prezenty, bo uważam że co za dużo to nie zdrowo, więc chciałam zobaczyć jak to będzie, gdy codziennie będzie mógł dostać jakiś mały upominek. Oczywiście mój niespęłna trzyletni syn nie sprostał ambicjom matki i raz się cieszy innym razem płacze, że dostał nie taki prezent jak chciał, albo chce otworzyć inny prezent niż ten z dzisiejszą datą, różnie bywa. Mimo wszystko jest to nowe. ciekawe doświadczenie i uczy zarówno Dżulsę jak i nas pokory i cierpliwości :/ Uważam, że to świetny rekwizyt wychowawczy i niezależnie w jakiej formie pojawi się w Waszym domu, to warto.
U nas wyszło ambitnie. Od razu załozyłam sobie, że kalendarz ma byc ozdobą i nie tylko tegoroczną, ale również w kolejnych latach ma zdobić nasz dom. Kolory wybrałam stonowane, pasujące do naszych wnętrz i przede wszystkim moje ulubione - szary, biały, czarny. Ktoś pomyśli - Serio? na choinkę takie kolory?!? - No tak, właśnie na choinkę.
Choinka jest z płyty meblowej. W stolarni wycięli mi trójkąt (Pan nawet nie chciał słyszeć o jakichś kształtach), mąż zrobił resztę. Płyta ma 1,4m wysokości i 1m w podstawie. Potem zmatowiliśmy ją papierem ściernym (konieczne, żeby farba się trzymała) i pomalowaliśmy zwykłą farbą do ścian Bekker'sa z dodatkiem srebrnego brokatu (oczywiście daliśmy za mało i ledwo widać te błyskotki).
Liczby jedne zrobione z ozdonych drucików, drugie pomalowane farbą akrylową (niepolecam, ciężka do malowania i zrywa wierzchnią warstwę, lepiej wybrać zwykłą do ścian) z dodatkiem brokatu.
Do mocowania prezentów użyłam małych drewnianych spinaczy przyklejonych klejem na gorąco. A wszystko ozdobiłam naklejkami, gwiazdeczkami i światełkami na choinkę.
W tym roku kalendarz wisi u Dżulsy w pokoju, ale jego docelowe miejsce jest zupełnie inne, lepsze, bardziej efektowne, ale na to musicie zaczekać okrągły rok.
piątek, 9 grudnia 2016
Początek...
Brzuszek jest już duży, więc właściwie dlaczego teraz zaczynasz pisać kobieto?
Sześć miesięcy przeleciało jak rakieta przez mój dom, umysł i życie. Od początku chciałam w trakcie ciąży robić coś kreatywnego, ale cały czas brakowało mi czasu, chęci, inspiracji.
Kiedy dowiedziałam się, że ciążę muszę spędzić w domu szukałam różnych pomysłów na znalezienie sobie zajęcia, ale jakoś tak dzień za dniem mijał i nie wiele się w tym temacie zmieniało.
W pewnym momemcie uświadomiłam sobie, że druga ciąża to nie to samo co pierwsza. Nie masz już tyle czasu na odpoczywanie, leniuchowanie, gapienie się na strony o przyszłych rodzicach, czytanie poradników i tym podobne. Nie masz czasu zajmować się tylko sobą, bo jeśli jesteś taką matką jak ja to przez pół dnia myślisz o swoim pierworodnym, a to odnośnie zakupu ciuchów, z których nagle wyrósł, albo butów które co chwila robią się za małe, albo zaprosili was na urodziny, a może za chwilę będą wasze urodziny i trzeba przemyśleć co i jak. Moja głowa jest ciągle zaprzątnięta tym dzieckiem, bo chciałabym być idealną matką i ze wszystkim zdążyć.
W tym pędzie zapominam częśto co tam siedzi w moim brzuszku, że mały Jaś też chciałby trochę uwagi od mamy, a mama często o tym zapomina.
Już się boję jak podzielę czas, gdy to maleństwo znajdzie się na świecie.
Sześć miesięcy przeleciało jak rakieta przez mój dom, umysł i życie. Od początku chciałam w trakcie ciąży robić coś kreatywnego, ale cały czas brakowało mi czasu, chęci, inspiracji.
Kiedy dowiedziałam się, że ciążę muszę spędzić w domu szukałam różnych pomysłów na znalezienie sobie zajęcia, ale jakoś tak dzień za dniem mijał i nie wiele się w tym temacie zmieniało.
W pewnym momemcie uświadomiłam sobie, że druga ciąża to nie to samo co pierwsza. Nie masz już tyle czasu na odpoczywanie, leniuchowanie, gapienie się na strony o przyszłych rodzicach, czytanie poradników i tym podobne. Nie masz czasu zajmować się tylko sobą, bo jeśli jesteś taką matką jak ja to przez pół dnia myślisz o swoim pierworodnym, a to odnośnie zakupu ciuchów, z których nagle wyrósł, albo butów które co chwila robią się za małe, albo zaprosili was na urodziny, a może za chwilę będą wasze urodziny i trzeba przemyśleć co i jak. Moja głowa jest ciągle zaprzątnięta tym dzieckiem, bo chciałabym być idealną matką i ze wszystkim zdążyć.
W tym pędzie zapominam częśto co tam siedzi w moim brzuszku, że mały Jaś też chciałby trochę uwagi od mamy, a mama często o tym zapomina.
Już się boję jak podzielę czas, gdy to maleństwo znajdzie się na świecie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

